Promotorzy tego producenta postanowili skorzystać z doświadczenia i wykorzystać elementy zaczerpnięte z obrazu, dzięki któremu pseudonim Kavinsky stał się szeroko rozpoznawalny. Tytułu filmu przytaczać nie będę. Znów mamy najlepsze fury, świetne zdjęcia i dużo dobrze inspirowanej muzyki. A za kierownicą Ferrari Testarossa sam Vincent Belorgey czyli Kavinsky uciekający nieudolnemu dedektywowi w równie pięknym Mustangu. Cała prosta historia a jak pięknie się ją ogląda.