Deptford Goth czyli Daniel Woolhouse chwyta za serce i nie puszcza. Nie wiem czy to za sprawą ciepłego, trochę niefrasobliwego głosu, ekonomicznie wykorzystanej przestrzeni czy przemyślanych detali – prawdopodobnie wszystko naraz uwodzi. Porównywany do Jamesa Blake’a czy Jamiego Woona z racji czerpania z jednego popowo-dubstepowego źródełka. Źródełko na szczęście jeszcze nie wyschnięte i bulgocze ciepłem.