Prawdopodobnie obejrzycie ten klip wielokrotnie, obrazek Reynira Lyngdala wciąga podobnie jak nowy album Islandczyków. Niezwykle zaraźliwy indie pop o tanecznym szlifie sprawdzi się w drodze do pracy, jako soundtrack do biegania, śniadania na trawie i czego tam jeszcze. Nie myślcie jednak, że to muzyka użytkowa, jest w niej dużo więcej. Przypomnijcie sobie poprzedni singiel promujący najnowszy album Retro Stefson – całości zaś posłuchacie tutaj.